Pogoda Weekend
PogodaWeekend.pl
Wiadomości

Te grzyby osiągają zawrotne ceny. Kordyceps i reishi - co naprawdę wiadomo o ich działaniu?

Kordyceps chiński wyrasta ze zmumifikowanego ciała larwy ćmy, a kilogram najlepszych dzikich okazów może kosztować więcej niż kilogram złota. Reishi przypomina natomiast błyszczącą, polakierowaną hubę i od stuleci zajmuje ważne miejsce w kulturze Azji. Oba grzyby są dziś popularnymi składnikami suplementów, ale ich rzeczywiste działanie jest znacznie mniej oczywiste, niż sugerują reklamy.

Zaktualizowano 18 wrz 20269 min czytania

Preparaty z kordycepsem i reishi można znaleźć w sklepach zielarskich, aptekach oraz internecie. Producenci reklamują je jako naturalne środki na odporność, zmęczenie, stres, problemy z koncentracją, obniżone libido i wiele chorób przewlekłych.

Część zainteresowania tymi grzybami wynika z ich wielowiekowego wykorzystywania w tradycyjnych systemach medycznych Chin, Tybetu, Nepalu czy Japonii. Tradycja nie jest jednak tym samym co potwierdzona skuteczność kliniczna. Wyniki uzyskane w probówce lub na zwierzętach również nie dowodzą, że ekstrakt w kapsułce będzie leczył człowieka.

Kordyceps chiński nie przypomina zwykłego grzyba

Kordyceps chiński, którego aktualna nazwa naukowa brzmi Ophiocordyceps sinensis, jest grzybem pasożytniczym. Rozwija się w larwach ciem należących przede wszystkim do rodzaju Thitarodes.

Zarodniki grzyba infekują larwę żyjącą pod ziemią. Grzybnia stopniowo zajmuje jej ciało, czerpie z niego substancje odżywcze i ostatecznie doprowadza do śmierci gospodarza. Zmienia go przy tym w twardą, zachowującą kształt mumifikowaną strukturę.

W odpowiednim momencie z ciała larwy wyrasta ponad powierzchnię ziemi maczugowaty, brunatny twór wytwarzający zarodniki. Całość, czyli ciało owada połączone z owocnikiem grzyba, jest zbierana i sprzedawana jako cenny surowiec.

W Tybecie grzyb znany jest jako yartsa gunbu, co można przetłumaczyć jako „zimowy robak, letnia trawa”. Nazwa trafnie opisuje wygląd organizmu, który przez część roku przypomina ukrytą pod ziemią larwę, a później wypuszcza ponad powierzchnię wydłużony owocnik.

Rośnie wysoko w Himalajach i na Wyżynie Tybetańskiej

Naturalny Ophiocordyceps sinensis występuje przede wszystkim na wysokogórskich łąkach Wyżyny Tybetańskiej oraz w niektórych rejonach Chin, Nepalu, Bhutanu i Indii. Jego stanowiska znajdują się zwykle na wysokości od około 3 do 5 tys. metrów nad poziomem morza.

Sezon zbiorów jest krótki. Wiosną i na początku lata zbieracze przeczesują rozległe górskie łąki, poszukując niewielkich owocników wystających z ziemi. Ich dostrzeżenie wymaga doświadczenia, a praca odbywa się na dużych wysokościach i w trudnych warunkach.

Handel kordycepsem jest ważnym źródłem utrzymania dla części wysokogórskich społeczności. W niektórych regionach dochody ze zbiorów stanowią znaczną część rocznego budżetu rodzin.

Rosnący popyt doprowadził jednak do intensywnej eksploatacji stanowisk. Dodatkowym problemem są zmiany klimatu i przekształcanie wysokogórskich siedlisk. Gatunek został uznany za narażony na wyginięcie.

Najlepsze okazy kosztują więcej niż złoto

Cena naturalnego kordycepsu zależy od regionu pochodzenia, wielkości, koloru, stopnia dojrzałości i stanu zachowania. Najbardziej cenione są duże, jasne i kompletne okazy, w których dobrze widoczne pozostają zarówno ciało larwy, jak i owocnik.

Badania nad handlem tym surowcem wskazują, że ceny najwyższej jakości partii dochodziły do około 145 tys. dolarów za kilogram. Nowsze dane z chińskiego rynku mówiły o około 118 tys. dolarów za kilogram najlepszych okazów pochodzących z Tybetu. Tańsze partie nadal mogą kosztować dziesiątki tysięcy dolarów.

Tak zawrotne wartości dotyczą jednak naturalnego surowca składającego się z grzyba i zaatakowanej larwy. Nie należy ich odnosić do popularnych suplementów sprzedawanych w Europie za kilkadziesiąt złotych.

Kordyceps z kapsułki to zazwyczaj coś innego

Dziki kordyceps chiński jest rzadki, bardzo drogi i trudny do pozyskania. Zdecydowana większość suplementów nie zawiera więc całych organizmów zebranych na Wyżynie Tybetańskiej.

W preparatach wykorzystuje się najczęściej grzybnię hodowaną w kontrolowanych warunkach, produkty fermentacji określane nazwami takimi jak Cs-4 albo inny gatunek - Cordyceps militaris, nazywany po polsku maczużnikiem bojowym. Ten ostatni można stosunkowo łatwo uprawiać i pozyskiwać z niego owocniki.

Nie są to surowce identyczne. Różnią się proporcjami polisacharydów, nukleozydów, steroli oraz innych związków. Substancja szczególnie często wymieniana w reklamach, czyli kordycepina, kojarzona jest przede wszystkim z Cordyceps militaris. Sam napis „Cordyceps” na opakowaniu nie informuje zatem dokładnie, co znajduje się w kapsułce.

Znaczenie ma pełna nazwa gatunku, wskazanie wykorzystanej części grzyba, metoda produkcji oraz standaryzacja ekstraktu. Bez tych informacji trudno porównywać preparaty, a tym bardziej przenosić wyniki badania jednego produktu na wszystkie suplementy dostępne na rynku.

Czy kordyceps rzeczywiście zwiększa energię?

Jednym z najpopularniejszych zastosowań kordycepsu ma być poprawa wydolności. Preparaty bywają reklamowane sportowcom, osobom aktywnym oraz ludziom odczuwającym przewlekłe zmęczenie.

Wyniki badań u ludzi nie tworzą jednak jednoznacznego obrazu. W jednym z kontrolowanych badań suplementacja preparatem Cs-4 nie poprawiła maksymalnego poboru tlenu, progu wentylacyjnego ani wyniku próby czasowej u wytrenowanych kolarzy. W innych niewielkich doświadczeniach obserwowano pewne zmiany w wydolności lub tolerancji wysiłku.

Nowsze zestawienie badań prowadzonych wśród sportowców wykazało niewielkie korzyści w części parametrów wydolnościowych. Autorzy podkreślili jednak, że analizowane doświadczenia różniły się rodzajem preparatów, dawkami, czasem stosowania i charakterystyką uczestników. Nie wszystkie badania dawały pozytywne rezultaty.

Nie można więc obiecać, że dowolny suplement z napisem „kordyceps” zwiększy energię, poprawi wyniki sportowe albo usunie zmęczenie. Potrzebne są większe, lepiej zaprojektowane badania z użyciem dokładnie scharakteryzowanych preparatów.

Odporność, nerki i libido - gdzie kończą się dowody?

W badaniach laboratoryjnych związki izolowane z kordycepsu wpływały na komórki odpornościowe i procesy zapalne. Pojęcie „wpływu na odporność” nie oznacza jednak, że preparat zapobiega przeziębieniom, leczy infekcje albo chroni przed poważnymi chorobami.

Kordyceps był również badany jako uzupełnienie standardowego leczenia niektórych chorób nerek. Przegląd Cochrane wskazał na możliwość poprawy części parametrów, ale jakość dostępnych dowodów była zbyt niska, aby sformułować pewne wnioski. Problemem były między innymi niewielkie grupy pacjentów oraz słaba jakość metodologiczna części badań.

Określenie „himalajska viagra” wywodzi się głównie z tradycyjnych zastosowań i marketingu. Brakuje mocnych badań klinicznych potwierdzających, że kordyceps działa jak lek na zaburzenia erekcji. Nie powinien zastępować diagnostyki, ponieważ problemy z potencją mogą być objawem chorób układu krążenia, cukrzycy, zaburzeń hormonalnych albo działań niepożądanych leków.

Podobnie należy traktować przypisywane kordycepsowi działanie przeciwnowotworowe. Wyniki doświadczeń na komórkach i zwierzętach są punktem wyjścia do dalszych badań, a nie dowodem skuteczności leczenia nowotworu u człowieka.

Reishi wygląda jak polakierowana huba

Drugi z popularnych „grzybów funkcjonalnych” ma szeroki, półkolisty albo nerkowaty owocnik. Jego powierzchnia przybiera odcienie żółci, czerwieni, brązu i niemal czerni, a charakterystyczny połysk sprawia, że wygląda jak pokryta warstwą lakieru.

Grzyby określane jako reishi lub lingzhi należą do rodzaju Ganoderma. Rosną na martwym drewnie, pniakach i korzeniach, ale niektóre mogą również zasiedlać osłabione drzewa. Mają twardy, korkowaty miąższ i gorzki smak, dlatego nie są grzybami kulinarnymi w takim znaczeniu jak borowiki czy pieczarki. Wykorzystuje się je głównie do produkcji proszków, wyciągów i naparów.

Nazewnictwo reishi jest bardziej skomplikowane, niż wynika z etykiet suplementów. Europejska lakownica żółtawa to Ganoderma lucidum, ale azjatycki grzyb powszechnie wykorzystywany w produktach tradycyjnych bywa obecnie klasyfikowany jako Ganoderma lingzhi. Przez wiele lat oba gatunki łączono pod nazwą G. lucidum, a stare określenie nadal jest szeroko używane w handlu i publikacjach.

Z punktu widzenia konsumenta oznacza to kolejną trudność. Dwa produkty opisane jako reishi mogą zawierać materiał z różnych gatunków, a przez to różnić się składem chemicznym.

„Grzyb długowieczności” ma za sobą tysiące lat tradycji

Lingzhi zajmuje szczególne miejsce w kulturze Chin. Było symbolem zdrowia, pomyślności, długiego życia i duchowej siły. W Japonii rozpowszechniła się nazwa reishi.

Tradycyjne wykorzystanie obejmowało osłabienie, zmęczenie, dolegliwości oddechowe i problemy ze snem. Współczesny rynek rozszerzył tę listę o odporność, cholesterol, glukozę, stres, wątrobę, serce, a nawet profilaktykę nowotworową.

Główne związki interesujące naukowców to polisacharydy, w tym beta-glukany, oraz liczne triterpenoidy, między innymi kwasy ganoderowe. Poszczególne ekstrakty mogą mieć jednak zupełnie inny skład w zależności od gatunku, części grzyba, podłoża uprawowego oraz sposobu przetwarzania.

Preparat z owocnika nie musi działać tak samo jak proszek z grzybni albo ekstrakt z zarodników. Także wyciąg wodny może zawierać inne proporcje substancji niż ekstrakt alkoholowy.

Badania laboratoryjne brzmią obiecująco, ale to dopiero początek

W doświadczeniach laboratoryjnych polisacharydy i triterpenoidy pochodzące z grzybów Ganoderma wykazywały aktywność przeciwutleniającą, przeciwzapalną i wpływały na niektóre elementy odpowiedzi immunologicznej. Badano także ich oddziaływanie na komórki nowotworowe, wirusy, bakterie i procesy metaboliczne.

Takie wyniki są interesujące naukowo, lecz nie pozwalają stwierdzić, że spożycie suplementu wywoła identyczny efekt. Substancja działająca bezpośrednio na komórki w laboratorium może słabo wchłaniać się z przewodu pokarmowego, zostać rozłożona albo nie osiągnąć w organizmie odpowiedniego stężenia.

Dodatkowo badania przedkliniczne często wykorzystują oczyszczone związki w dawkach, których nie da się porównać z ilością zawartą w dostępnej bez recepty kapsułce.

Co badania u ludzi mówią o reishi?

Najbardziej wiarygodnych odpowiedzi należy szukać w randomizowanych badaniach z grupą kontrolną oraz ich systematycznych przeglądach. W przypadku reishi takich badań nadal jest niewiele, a wiele z nich obejmuje małe grupy i różne preparaty.

Przegląd Cochrane dotyczący czynników ryzyka chorób układu krążenia nie znalazł podstaw do stosowania Ganoderma lucidum w leczeniu takich problemów u osób z cukrzycą typu 2. Nie wykazano przekonującego wpływu na glukozę, ciśnienie ani profil lipidowy. Autorzy zwrócili uwagę na niewielką liczbę badań i potrzebę przeprowadzenia lepszych prób klinicznych.

Nowsza metaanaliza objęła 17 randomizowanych badań i 971 uczestników. Odnotowano pewne statystyczne różnice między innymi w BMI, stężeniu kreatyniny, aktywności jednego z enzymów antyoksydacyjnych i częstości pracy serca. Nie stwierdzono natomiast istotnej poprawy wielu innych badanych parametrów.

Co najważniejsze, autorzy ocenili pewność dowodów jako bardzo niską. Oznacza to, że kolejne, lepiej przeprowadzone badania mogą znacząco zmienić obecne wnioski. Wynik metaanalizy nie stanowi więc potwierdzenia, że reishi leczy otyłość, choroby nerek lub zaburzenia metaboliczne.

Reishi nie jest lekiem na raka ani sposobem na „oczyszczenie wątroby”

Szczególnie ostrożnie należy podchodzić do reklam przypisujących reishi działanie przeciwnowotworowe. Eksperymenty laboratoryjne nie wystarczają, aby preparat uznać za skuteczną terapię. Suplement nie może zastępować operacji, radioterapii, chemioterapii, immunoterapii ani innych metod zaleconych przez onkologa.

Twierdzenia o „oczyszczaniu” lub regenerowaniu wątroby także nie mają wystarczającego potwierdzenia klinicznego. Część potencjalnych mechanizmów ochronnych zaobserwowano w doświadczeniach na zwierzętach, między innymi po sztucznie wywołanym uszkodzeniu wątroby. Nie dowodzi to jednak skuteczności u pacjentów z jej chorobami.

Amerykańska baza LiverTox podaje, że w niewielkich, krótkotrwałych badaniach kontrolowanych nie obserwowano klinicznego uszkodzenia wątroby. Opisywano jednak pojedyncze przypadki problemów zdrowotnych wiązanych z preparatami reishi, a przy wielu produktach złożonych wskazanie jednej przyczyny bywa trudne.

Naturalny suplement również może zaszkodzić

Kordyceps i reishi mogą wywoływać działania niepożądane. W przypadku preparatów grzybowych opisywane są między innymi nudności, biegunka, zaparcia, suchość w ustach, dyskomfort w jamie brzusznej, zawroty głowy i reakcje alergiczne. Skład oraz bezpieczeństwo konkretnych produktów mogą się znacznie różnić.

Szczególną ostrożność powinny zachować osoby przyjmujące leki przeciwkrzepliwe lub przeciwpłytkowe. Dane laboratoryjne sugerują, że kordyceps może hamować agregację płytek, a reishi może zwiększać ryzyko krwawienia. W przypadku kordycepsu opisano również nadmierne krwawienie po zabiegu stomatologicznym u osoby regularnie stosującej preparat.

Konsultacja jest wskazana również u osób przyjmujących insulinę lub leki obniżające poziom glukozy. Kordyceps może teoretycznie nasilać ich działanie, choć znaczenie kliniczne tej interakcji nie zostało dobrze określone.

Osoby po przeszczepach, z chorobami autoimmunologicznymi albo leczone lekami immunosupresyjnymi nie powinny rozpoczynać suplementacji bez zgody lekarza. Skoro ekstrakty mogą oddziaływać na odpowiedź immunologiczną, ich wpływ nie zawsze musi być korzystny.

O stosowaniu suplementów trzeba poinformować lekarza przed operacją oraz podczas leczenia onkologicznego. Reishi może wpływać na krzepnięcie, działanie układu odpornościowego i teoretycznie wchodzić w interakcje z częścią leków metabolizowanych przez enzymy wątrobowe.

Dane dotyczące bezpieczeństwa w ciąży, podczas karmienia piersią oraz u dzieci są ograniczone. W takich przypadkach samodzielne rozpoczynanie suplementacji nie jest dobrym pomysłem.

Jak czytać etykietę preparatu?

Najważniejsza jest dokładna identyfikacja surowca. Sam napis „kordyceps” albo „reishi” mówi niewiele. Na opakowaniu powinna znaleźć się pełna nazwa łacińska gatunku oraz informacja, czy wykorzystano owocnik, grzybnię, zarodniki czy produkt fermentacji.

Warto zwrócić uwagę na ilość ekstraktu w porcji oraz opis standaryzacji. Procent polisacharydów nie musi oznaczać procentu beta-glukanów, ponieważ do ogólnego wyniku mogą zostać zaliczone również inne cukry pochodzące na przykład z podłoża uprawowego.

Należy także sprawdzić, czy preparat zawiera jeden składnik, czy rozbudowaną mieszankę grzybów, roślin, witamin i substancji pobudzających. W produkcie wieloskładnikowym znacznie trudniej ocenić zarówno potencjalne działanie, jak i przyczynę ewentualnych skutków ubocznych.

Wysoka cena nie gwarantuje jakości, podobnie jak określenia „naturalny”, „premium”, „bio” czy „medyczny”. Suplement diety nie przechodzi takiej samej procedury potwierdzania skuteczności jak lek.

Fascynujące grzyby, ale marketing wyprzedził naukę

Kordyceps chiński jest niezwykłym pasożytem, cennym surowcem i ważnym źródłem utrzymania dla części mieszkańców Himalajów. Reishi ma wielowiekowe znaczenie kulturowe oraz zawiera wiele interesujących związków chemicznych. Oba grzyby zasługują na dalsze badania.

Obecny stan wiedzy nie uzasadnia jednak przedstawiania ich jako uniwersalnych leków. Dla niektórych zastosowań pojawiają się wstępne, obiecujące wyniki, lecz są one często oparte na niewielkich badaniach, różnych preparatach i dowodach o niskiej pewności.

Najuczciwszy wniosek jest więc mniej spektakularny od obietnic producentów: kordyceps i reishi mogą być interesującymi składnikami suplementów, ale nie zastępują prawidłowej diagnostyki ani leczenia. Osoby przewlekle chore, przyjmujące leki lub przygotowujące się do zabiegu powinny omówić ich stosowanie z lekarzem albo farmaceutą.

Natalia O.
Natalia O.

redactor

Redaktorka z blisko 10-letnim doświadczeniem. Kontakt: redakcja@pogodaweekend.pl

Powiązane artykuły

PogodaWeekend.plWiadomości

Nie każda polska rzeka płynie do Bałtyku. Woda z naszego kraju trafia do trzech mórz

Wisła, Odra i zdecydowana większość mniejszych rzek odprowadzają wodę do Bałtyku. Istnieją jednak niewielkie fragmenty Polski, z których deszcz rozpoczyna zupełnie inną podróż. Woda płynąca przez te tereny może ostatecznie trafić do Morza Czarnego, a nawet Morza Północnego.

Natalia O.18 wrz 20263 min
PogodaWeekend.plWiadomości

Merkury skurczył się bardziej, niż sądzili naukowcy. Ślady mogły zostać zasypane

Najmniejsza planeta Układu Słonecznego przez miliardy lat traciła ciepło i stopniowo zmniejszała swoje rozmiary. Najnowsze badania wskazują, że skala tego procesu mogła być nawet o 10-30 proc. większa, niż wynikało z wcześniejszych obliczeń. Część śladów kurczenia się Merkurego prawdopodobnie przykrył materiał wyrzucony podczas uderzeń meteorytów.

Natalia O.16 wrz 20263 min
PKP IntercityWiadomości

Jesienna korekta rozkładu PKP Intercity. Nowe pociągi i krótsza podróż między Warszawą a Krakowem

Od 30 sierpnia zaczęła obowiązywać jesienna korekta rozkładu jazdy PKP Intercity. Pasażerowie zyskają nowe połączenia z Poznania do Olsztyna i Gorzowa Wielkopolskiego. Zmiany obejmą także trasę pociągu IC Gryf, czas podróży między Warszawą a Krakowem oraz organizację ruchu na modernizowanych liniach.

Natalia O.1 wrz 20262 min
pixabay.comWiadomości

Nowe połączenie z Katowic do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pierwszy lot już w grudniu

Pasażerowie korzystający z Katowice Airport zyskają bezpośrednie połączenie z Bliskim Wschodem. Linie Air Arabia uruchomią regularne rejsy do Szardży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pierwszy lot zaplanowano na 17 grudnia.

Natalia O.1 wrz 20261 min