
Nad Polskę nadciąga silny wiatr. W tych regionach może być najgroźniej
Pierwszy tydzień września przyniesie gwałtowną zmianę pogody. Nad Polską przejdzie aktywny układ niżowy, któremu będą towarzyszyć intensywne opady, burze oraz silny wiatr. Najtrudniejsza sytuacja prognozowana jest na piątek, 4 września. W części kraju porywy mogą przekraczać 80–90 km/h, a nad morzem osiągać nawet około 100 km/h.
Początek września nie będzie spokojny. Polska znajdzie się w zasięgu cyrkulacji zachodniej, która sprowadzi nad nasz kraj wilgotne powietrze znad Atlantyku i kolejne układy niżowe. Oznacza to więcej chmur, przelotne opady oraz stopniowo nasilający się wiatr.
Do czwartku, 3 września, wiatr w większości regionów nie powinien jeszcze powodować poważniejszych szkód. Jego porywy mogą jednak osiągać około 40–50 km/h. Mocniejsze uderzenie prognozowane jest dopiero pod koniec tygodnia.
Piątek może przynieść gwałtowne załamanie pogody
Najbardziej niespokojnym dniem ma być piątek, 4 września. Nad Polską może wówczas przemieścić się aktywny niż wraz z frontem atmosferycznym. Przyniesie on opady deszczu, miejscami burze, a przede wszystkim silny i porywisty wiatr.
Według obecnych wyliczeń modeli pogodowych porywy mogą osiągać:
na południu Polski około 50–60 km/h,
w centrum i na zachodzie około 60–70 km/h,
w północnej części kraju około 80–90 km/h,
na Pomorzu i nad samym Bałtykiem lokalnie około 100–110 km/h.
Na Bałtyku może rozwinąć się silny sztorm. Tak gwałtowny wiatr jest w stanie łamać gałęzie i drzewa, uszkadzać dachy, przewracać reklamy oraz powodować utrudnienia na drogach i liniach kolejowych.
Czy może zabraknąć prądu?
Przy porywach przekraczających 80 km/h należy liczyć się z możliwością uszkodzenia napowietrznych linii energetycznych. Powalone drzewa i połamane konary mogą spowodować lokalne przerwy w dostawie energii, szczególnie na północy kraju.
Nie oznacza to jednak, że prądu zabraknie wszędzie. Skala ewentualnych awarii będzie zależała od rzeczywistej siły wiatru oraz trasy, którą przejdzie niż. Warto mimo wszystko wcześniej naładować telefon i powerbank, zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach i posesjach oraz przygotować latarkę.
Świece powinny być używane jedynie ostrożnie i z dala od łatwopalnych materiałów. Bezpieczniejszym rozwiązaniem podczas awarii jest oświetlenie bateryjne.
Duże różnice temperatur
Przejściu niżu będzie towarzyszyć wyraźne zróżnicowanie temperatury. Na północy i północnym wschodzie termometry mogą wskazywać jedynie 15–18 stopni. W centrum spodziewane jest około 20–24 stopni, natomiast na południu i zachodzie przed nadejściem frontu temperatura może jeszcze dochodzić do 27–29 stopni.
Po przejściu opadów i burz chłodniejsze powietrze obejmie już cały kraj. Dodatkowo silny wiatr sprawi, że temperatura odczuwalna będzie o kilka stopni niższa.
Prognoza może się jeszcze zmienić
Do spodziewanego załamania pogody pozostało kilka dni, dlatego dokładna trasa niżu oraz prognozowane prędkości wiatru mogą jeszcze ulec zmianie. Nawet niewielkie przesunięcie układu atmosferycznego zdecyduje o tym, które regiony znajdą się w strefie najsilniejszych porywów.
Warto śledzić aktualne komunikaty i ostrzeżenia IMGW. Oficjalne alerty meteorologiczne, jeżeli zostaną wydane, dokładniej określą obszar oraz czas występowania niebezpiecznej pogody.




