
Lodowce topnieją coraz szybciej. Zagrożone są życie ludzi, dostęp do wody i biliony dolarów
Katastrofalna powódź, która w sierpniu uderzyła w pogranicze Nepalu i Tybetu, pokazała, jak groźne może być destabilizowanie wysokich gór przez rosnącą temperaturę. Cofanie się lodowców oznacza jednak nie tylko ryzyko gwałtownych powodzi. Stawką jest również dostęp do wody dla miliardów ludzi, produkcja żywności i energii oraz stabilność całych gospodarek.
Lodowce górskie kurczą się niemal na całym świecie, a tempo utraty lodu pozostaje bardzo wysokie. Według Światowej Organizacji Meteorologicznej w 2024 roku wszystkie monitorowane regiony lodowcowe ponownie straciły masę. Był to trzeci taki rok z rzędu.
W ciągu zaledwie 12 miesięcy lodowce utraciły około 450 miliardów ton lodu. Taka ilość wody wystarczyłaby do napełnienia około 180 milionów basenów olimpijskich. Jej dopływ do oceanów podniósł średni światowy poziom morza o około 1,2 milimetra.
Katastrofa w Himalajach pokazała skalę zagrożenia
Pod koniec sierpnia 2026 roku w rejonie granicy Nepalu i Tybetu doszło do gwałtownego oderwania mas lodu, skał i błota. Materiał runął w dolinę, wywołując potężną falę powodziową, która niszczyła miejscowości, drogi, mosty oraz elektrownie wodne.
Według najnowszych dostępnych danych zginęło ponad 1300 osób, a kilka tysięcy nadal uznawano za zaginione. Żywioł uszkodził lub zniszczył kilkanaście obiektów hydroenergetycznych, pozbawiając Nepal części krajowej produkcji prądu.
Dokładny mechanizm katastrofy pozostaje przedmiotem analiz. Wiadomo jednak, że rosnąca temperatura osłabia stabilność wysokogórskich zboczy. Topnienie lodu i wieloletniej zmarzliny sprawia, że skały wcześniej związane przez zamarzniętą wodę zaczynają się osuwać. Oderwane masy mogą wpaść do jeziora lub koryta rzeki i wypchnąć ogromną ilość wody w dół doliny.
Niebezpieczeństwo może utrzymywać się także po przejściu pierwszej fali. Po katastrofie w Nepalu służby obserwowały kolejne jeziora powstające lub powiększające się powyżej zniszczonych miejscowości.
Najpierw nadmiar wody, później jej brak
Szybkie topnienie lodowców prowadzi do pozornego paradoksu. Początkowo w rzekach może pojawiać się więcej wody, a ryzyko powodzi rośnie. Z czasem sytuacja zaczyna się jednak odwracać.
Lodowiec działa jak naturalny magazyn. Zimą gromadzi śnieg i lód, a w cieplejszych miesiącach stopniowo uwalnia wodę. Dzięki temu stabilizuje przepływ rzek również podczas suchych okresów. Kiedy jego powierzchnia i objętość maleją, przez pewien czas topnienie przyspiesza, zwiększając odpływ. Później lodu pozostaje już zbyt mało, aby podtrzymywać dotychczasowy poziom zasilania rzek.
Po przekroczeniu tego punktu przepływy stają się bardziej zależne od aktualnych opadów. Podczas suchej zimy lub bezdeszczowego lata wody może szybko zabraknąć. Konsekwencje odczuwają mieszkańcy, rolnictwo, przemysł oraz elektrownie wodne.
Od górskiej wody zależą miliardy ludzi
Góry dostarczają od 55 do 60 procent światowych rocznych zasobów słodkiej wody. Ponad 2 miliardy ludzi korzystają z wody pochodzącej z terenów górskich, wykorzystując ją do picia, produkcji żywności, celów sanitarnych i utrzymania źródeł dochodu.
Szczególnie uzależnione od takiego zasilania są społeczności w Azji Południowej i Środkowej oraz niektórych częściach Ameryki Południowej. Lodowce i śnieg zasilają między innymi systemy rzeczne Indusu, Gangesu oraz Brahmaputry.
Zanik lodowców nie musi oznaczać całkowitego wyschnięcia wielkich rzek, które otrzymują również wodę z deszczu i sezonowego śniegu. Ich przepływy mogą jednak stać się znacznie mniej regularne. W porze suchej wzrośnie ryzyko niedoborów, natomiast podczas intensywnych opadów łatwiej może dochodzić do gwałtownych wezbrań.
Zagrożone są biliony dolarów
Skutki gospodarcze cofania się lodowców obejmują znacznie więcej niż koszty odbudowy po powodziach. Zagrożone są dostawy wody dla miast i przemysłu, nawadnianie pól, produkcja energii wodnej, turystyka oraz infrastruktura transportowa.
Inicjatywa finansowa działająca przy Programie Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska wskazuje, że utrata zasobów słodkiej wody zasilanych przez lodowce może zagrozić działalności gospodarczej odpowiadającej nawet 4 bilionom dolarów światowego PKB. Niedobory wody mogą w niektórych regionach obniżać produktywność gospodarczą nawet o kilka procent.
W Azji mniejsza dostępność wody może uderzyć w uprawy i przyczynić się do wzrostu cen żywności. W innych częściach świata straty dotkną hydroenergetyki. Ograniczony przepływ rzek oznacza bowiem mniej wody, którą można wykorzystać do produkcji prądu.
Alpy mogą stracić większość lodowców
Zmiany nie dotyczą wyłącznie Himalajów. Lodowce w Alpach należą do najszybciej zanikających na świecie. Są stosunkowo małe i znajdują się na wysokościach szczególnie podatnych na wzrost temperatury.
Badania wskazują, że w takich regionach jak Alpy Europejskie ponad połowa obecnych lodowców może zniknąć już w ciągu dwóch kolejnych dekad. Chodzi przede wszystkim o liczne niewielkie lodowce, które szybko reagują na ocieplenie. Niższe pasma Alp mogą pod koniec stulecia stać się niemal całkowicie pozbawione lodu.
Rosnąca temperatura zwiększa tam również ryzyko obrywów skalnych. Topniejąca wieloletnia zmarzlina przestaje spajać zbocza, przez co dotychczas bezpieczne trasy wspinaczkowe i turystyczne mogą stać się niestabilne. W rejonie Mont Blanc coraz częściej obserwowane są obrywy oraz zamykanie szlaków z powodu zagrożenia.
Potrzebne są monitoring, ostrzeganie i gromadzenie wody
Mieszkańców terenów położonych poniżej lodowców można chronić poprzez dokładne obserwowanie jezior polodowcowych, montowanie czujników oraz tworzenie systemów wczesnego ostrzegania. W miejscach szczególnie zagrożonych konieczna może być budowa zabezpieczeń przeciwpowodziowych, kontrolowane obniżanie poziomu wody w jeziorach, a w skrajnych przypadkach przenoszenie zabudowań.
Równocześnie trzeba przygotować się na późniejsze niedobory. Potrzebne będą zbiorniki retencyjne, oszczędniejsze nawadnianie pól oraz lepsze zatrzymywanie wody w krajobrazie.
Nie wszystkie zmiany można już powstrzymać. Skala przyszłych strat nadal zależy jednak od tego, jak bardzo wzrośnie globalna temperatura. Każda kolejna część stopnia oznacza utratę większej ilości lodu, kolejne zagrożone miejscowości i coraz poważniejsze problemy z dostępem do wody.




